wtorek, 25 listopada 2014

Święto Dziękczynienia / Thanksgiving

W tym tygodniu obchodzimy Dzień Dziękczynienia. To święto nie istnieje w polskim i filipińskim kalendarzu. Jest ono uroczyście obchodzone jedynie w Ameryce.

Święto Dziękczynienia obchodzi się na pamiątkę spotkania pierwszych europejskich emigrantόw z miejscowymi Indianami (Wampanoag Indians) w Plymouth. Było to w listopadzie 1621 r. Wiele legend powstało w związku z tym spotkaniem. Jedna z nich, opowiada o Indianach, ktόrzy dzieląc się swoimi zbiorami pól i polowań, pomogli przetrwać przybyszom z Europy trudne początki. Było to gdzieś w obecnym stanie Massachusetts. Darami Indian były: indyk, żurawina, ziemniaki i dynia. Dlatego też, tradycyjne potrawy przy obiedzie “dziękczynienia,” to pieczony indyk, sos z żurawiny, umaszczone ziemniaki i placek z dyni.

Mimo, że amerykańska historia potoczyła się zupełnie inaczej, i bardzo poróżniła Indian i kolonizatorów, święto dziękczynienia, to rownież wspomnienie jedności i zgody amerykanów, zapoczątkowanej tamtego dnia w Plymouth w 1621 r. To okazja do cieszenia się z rocznych plonów i sukcesów. Ale to również święto rodzinne, w którym każdy powinien wrócic do domu. To okazja ważniejsza nawet niż Boże Narodzenie.

Może kiedyś polski kalendarz skopiuje to święto, tak jak to już zrobił z Halloween i Valentynkami. Spojrzenie na cały rok, w duchu dziękczynienia, pomogłoby zapewne docenić plon i owoce ciężkiej pracy. Spojrzeć na polską rzeczywistość pozytywnie i przezwyciężyc błędny krytycyzm oraz beznadzieję. Podnieść ducha solidarności i jedności w narodzie.

Szcześliwego dnia Dziękczynienia!



This week we will celebrate Thanksgiving holiday. It is celebration that does not exist in the Polish or Filipinos calendar but it is very important in America.
The holiday feast dates back to November 1621, when the newly arrived “pilgrims” and the Wampanoag Indians gathered at Plymouth for an autumn harvest celebration, an event regarded as America’s “first Thanksgiving.”
There are many legends regarding the origin of this feast. One tells a story about the native Indians, who as the hosts of the land (somewhere in the state of Massachusetts) welcomed and helped the guests from Europe to survive the cold weather. They shared their local crops with them. Thus, today, for many Americans, the Thanksgiving meal includes seasonal dishes such as roast turkey with stuffing, cranberry sauce, mashed potatoes and pumpkin pie.
Although the history went a very different way, and totally divided the Indians from the colonizers, the Thanksgiving feast also commemorates unity of people who live in America. It is celebration of unity for all. Indeed, each year on the fourth Thursday in November, Americans gather for a day of feasting, football and family. It is in fact the biggest family celebration. Even bigger than Christmas. This is the time where a whole family should be present around the table and be grateful for another year and all kind of harvest.
Perhaps one day the Polish calendar, similarly to Halloween or Valentines, will copy this great feast and introduce to the society who always seems so negative and divided. Often forgets to be grateful and happy. Celebration of plentiful harvest and prosperous year would lift up the spirit and strengthen the unity of the nation and family. Let’s hope and strive for it.
Happy Thanksgiving Day!

środa, 19 listopada 2014

Blase Cupich



Dzisiaj odbyło się oficjalne wprowadzenie na urząd nowego arcybiskupa Chicago. Bp. Blase Cupich (65) został mianowany pasterzem i zwierzchnikiem wspólnoty Katolików w tym „drugim mieście” w USA. Uroczystość odbyła się w katedrze pod. wezw. Imienia Jezus w Chicago, w obecności ustępującego na emeryturę kard. Franciszka George (77), który sprawował tę funkcję przez ostatnie 17 lat. 

Blase Cupich, który ma chorwackie korzenie, pochodzi z Omaha, Nebraska, a ostatnie cztery lata sprawował funkcję biskupa ordynariusza w Rapid City, w Południowej Dakocie. Tam pracował wśród Indian amerykańskich z plemienia Lakota. Za swoją niestrudzoną pracę i entuzjazm otrzymał przydomek: “White Thunder,” czyli „Biały Grom.” Poznał się miejscowym ludziom, jako dobry misjonarz, otwarty na ich kulturę i wrażliwość na ludzką krzwdę. Również w Dakocie, Bp. Cupich spotkał się z sercańskimi księżmi, którzy tam prowadzą swoje misje i szkoły. Ich przyjaźń zaowocowała dobrą współpracą. Biskup był częstym gościem w domach SCJ. Zdarzało się nawet, że sam tam gotował ulubione potrawy. Miejmy nadzieję, że również w Chicago, jako już arcybiskup, będzie pamiętał o starej przyjaźni z Sercanami.

Ci którzy znają Bp. Cupich, porównują go do papieża Franciszka. Jego spontaniczne zachowanie, wyjście do ludzi, gesty czy opinie na niektóre tematy... to bardzo odzwierciedlają. Wczoraj, podczas “rytu wprowadzenia i przyjęcia do katedry,” biskup jasno wyznaczył swoją misję w diecezji. Podkreślił potrzebę wysiłków i pracy na rzecz sprawiedliwości społecznej, wskazując szczególnie na imigrantów i rosnące ubóstwo najuboższych. 

Diecezja w Chicago jest trzecią co do wielkości diecezją w kraju. Mieszka tu ponad 2,2 mln Katolików z różnych części świata. Mówią oni wieloma językami, mają zupełnie inne kultury i światopogląd. W samym mieście, każdego tygodnia, ponad 40% wszystkich mszy odprawia się w innych językach niż angielski. Wygląda jednak na to, że nowy arcybiskup, Blase Cupich, dzięki swojemu doświadczeniu pasterskiemu i otwartości umysłu, łatwo wpisze się w tą lokalną różnorodność i bogactwo kultur. Rownież jego herb biskupi: „Pokój niech będzie z wami,” niesie pozytywne przesłanie, tak potrzebne tutaj w Chicago. 

Witamy więc i powodzenia w nowej pracy. 



Today was an installation of the new archbishop in Chicago. Bp. Blase Cupich (65) took over a post as the new pastor of Chicago's community of Catholics. He received his nomination and took the helm of the archdiocese in the Cathedral of the Holy Name in the presence of his retiring predecessor Cardinal Francis George (77) who served here as the Archbishop for nearly 17 years.  


Blase, Croatian origin, was born in Omaha, Nebraska, and was assigned as a bishop in South Dakota in Rapid City. He served the Native-Americans for four years and was known by the Lakota Indians as “White Thunder.” Like a missionary, he was able to adjust to the Indian culture and was full of enthusiasm with new ideas in his ministry. In South Dakota Bp. Cupich became a friend to many SCJs who run parishes and schools there. He was often a guest in their houses and even was cooking for them. Hopefully he will become a friend and a guest of the SCJs in Chicago, as well. 


Our SCJs compare his attitude and point of view to and in lines with the pope Francis who is very out coming, good pastor and open for discussion and dialogue with many difficult issues in the Church. Yesterday, in his homily during the “reception rite” he focused on current social concerns of Chicago, esp. emigrants and problem of poverty. 


The diocese of Chicago is the 3rd biggest diocese in the country. There are more than 2.2 mln Catholics with different backgrounds and ethnics traditions. 40% of all masses are said in different languages than English every week. But it seems that Blase Cupich, as the ninth archbishop of Chicago, will fit well to the realities and needs of the people. His episcopal crest: “Peace be with you” brings an important and meaningful message to all the people who live here. 


Welcome and good luck in new job.
 
Pukanie do drzwi katedry w czasie “rytu wprowadzenia i przyjęcia do katedry,”
Katedra w Chicago
Wnętrze katedry
Organy i chór
Podczas uroczystości wprowadzenia, razem z kard. Franciszkiem


środa, 12 listopada 2014

Polonia w Chicago / Polonia in Chicago



W zeszłym tygodniu miałem okazję odwiedzić Muzeum Polskie w Ameryce, które znajduje się w Chicago. Muzeum posiada bogatą kolekcję pamiątek polonijnych i polskich, dokumenty i przedmioty po Tadeuszu Kościuszce, Kazimierzu Pułaskim, Helenie Modrzejewskiej i wielu znanych Polakach. Są tu wspaniałe i unikalne eksponaty oraz dzieła sztuki. Wiele dzieł artystów emigracji, jak i pamiątek uciekinierów, trafiło tutaj zamiast do Polski. Chicago było bowiem bezpieczniejszym miejscem w czasach zaborów, wojen i okupacji sowieckiej. Jedna z sal poświęcona jest pamięci Ignacego Paderewskiego, który swoje ostanie lata twórczości i życia spędził w USA. Sam zresztą był stałym bywalcem i przyjacielem Muzeum Polskiego w Chicago. Obok muzeum znajduje się Biblioteka Polska z 100 tys. pozycji.
Muzeum mieści się przy skrzyżowaniu ulic N. Milwaukee Ave i W. Augusta Blvd. Ta część Chicago, tzw. Noble Square, była pierszą dzielnicą polską w tym mieście. Pierwsi Polacy osiedlili się tu prawie 200 lat temu. Dzielnica ta nazywała sie nawet potocznie „Little Poland,” czyli „Mała Polska.” Tu znajduje się zabytkowy kościół polski Św. Trójcy. Później młodsze pokolenia Poloni przenosiły się w inne miejsca miasta lub wracały do Polski. Dlatego obecnie w Little Poland nie mieszka już wielu Polaków i nie ma tu polskiego biznesu. 

Chicago to nadal największe „polskie” miasto w USA. Jeśli weźmiemy Chicago jako metropolię, tzn. z okolicami podmiejskimi, mieszka tu ok. 1 mln Polaków i Amerykanów pochodzenia polskiego (w tym około 180 tysięcy mówi na co dzień po polsku). Tak więc utarte powiedzenie, że ‘Chicago to drugie co do wielkości polskie miasto,’ ma pewne uzasadnienie. Tym bardziej, że nikt do końca nie sprawdził, ilu Polaków żyje tu nielegalnie, albo nie jest nigdzie zarejestrowanych. Prawdopodobnie aż 9% całej populacji stanu Illinoise ma pochodzenie polskie. A więc prawie 1 na 10 osób to „Polak.” 

Polski sklep w Chicago
Język polski jest często spotykanym językiem w mieście. Słyszy się go w różnych miejscach. Wiele instrukcji, ogłoszeń czy przewodników jest w języku polskim. W kilku dzielnicach miasta, polski to język „urzędowy.” Niektórzy mieszkają tutaj przez lata i nie muszą uczyć się angielskiego, aby noramalnie żyć i funkcjonować. Zakupy robią w polskich sklepach, idą do polskich urzędów i banków, do polskich kościołów, słuchają polskich stacji radiowych i telewizyjnych. Najbardziej polskie dzielnice to: Jackowo i okolice na północ, wzdłuż ulic Belmont, Diversy i Central, oraz dalej w okolicach ulicy Harlem i Irving Park Road, Trójcowo, Des Plaines, Niles, Arlington Heights, Mount Prospect czy Portage Park.
Wiele ogólnokrajowych polskich organizacji ma dlatego swoją siedzibę w Chicago.Tu znajduje się siedziba władz centralnych Kongresu Polonii Amerykańskiej (PAC), Związku Narodowego Polskiego (PNA), Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego (PRCU), Związku Polek w Ameryce (PWA), Związku Podhalan w Północnej Ameryce (PHAA), Polish American Youth (PAY) i wielu innych organizacji.

Kościół św. Trójcy
Związek Narodowy Polski jest właścicielem stacji radiowej WPNA 1490 oraz wydawcą gazety codziennej "Dziennik Związkowy" (ang. Polish Daily News) założonej w roku 1908. Poza tym jest tu wile gazet lokalnych ("Program," "Express," "Biznes+," "Szikagowianka," "Monitor") i stacji radiowych w języku polskim. Przy ulicy W. Divisin znajduje się polski teatr Chopin. Najstarszym polskim zabytkiem jest Kościół św. Stanisława Kostki zbudowany w 1870. Jedynym kościołem w Chicago, w którym odprawiane są msze św. jedynie w języku polskim jest misyjny Kościół św. Trójcy, mimo że Polacy w jego okolicy nie mieszkają od wielu już lat. 

W mieście organizowane są rozmaite przedsięwzięcia Polaków tu mieszkających: parady 3-majowe; spotkania polskich klubów żeglarskich – Joseph Conrad Yacht Club i Karaibska Republika Żeglarska; Tu spotykają się polskie kluby motocyklowe i Autoklub Polski Chicago; Aeroklub Polski Chicago; 12 Pułk Ułanów Podolskich; Organizowane są festiwale np. festiwal Shanties–Chicago i coroczne przeglądy filmów polskich; Festiwal Taste of Polonia; coroczne wybory Miss Polonia oraz Bale Amarantowe; coroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; spotkania i koncerty w Copernicus Center, Cafe Lura i Art Gallery Kafe; wszędzie w mieście można spotkać polskie kościoły i msze w języku polskim.

A na koniec parę ciekawostek co do Polaków w Chicago i USA:
W 1890 r, liczba Polaków w Chicago wynosiła 26 tys., a w 1930 osiągnęła już 165 tys. Jedna trzecia polskich imigrantów Ameryki mieszka w Chicago. 40% wszystkich polskich imigrantów stanowią obywatele USA. 90% wszystkich Polaków, którzy mieszkali tu od roku 1960, jest już obywatelami USA. 

Kończąc pozdrawiam z tego najbardziej polskiego miasta w USA. Dołączam linki do krótkiego klipa o wyludnianiu się polskich dzielnic w tym mieście oraz link do Muzeum Polskiego i Konsulatu Polskiego w Chicago. Do zobaczenia. 


Last week I visited the Polish Museum of America in Chicago. This is a great exhibition of Polish culture and history. Among many souvenirs and tokens there are collections of personal belongings and documents of Tadeusz Kościuszko, Kazimierz Pułaski, Helena Modrzejewska and other important artists and heroes. Many exhibits were sent to the museum by the owners from emigration areas and times. Chicago was much safer place than Poland in the time of wars, partitions of Poland and communists period of the second part of XX century. One of the rooms in the museum is dedicated to the great composer Ignacy Paderewski. The last years of his artistic and political life he spent in USA. He himself was a friend and supporter of the museum in Chicago. Beside the museum there is the Polish library with 100,000 volumes on Polish history, culture and literature. 

The museum is located on the juncture of N. Milwaukee Ave & W. Augusta Blvd. This area of the city, around Noble Sq., used to be very Polish and was called “Little Poland.” The first Polish community, that immigrated to Chicago almost 200 years ago, found home here. Everybody who lived in “Little Poland” was Polish, likewise all the shops and business around this area. That is why, the museum, the church of Holy Trinity and the Polish theater Chopin were built here. 

Polish Museum of America
Chicago bills itself as the largest Polish city outside the Polish capital of Warsaw. There are approximately 180,000 Polish speakers in the Chicago metropolitan area and up to 1 mln of Polish or Americans of Polish heritage. So called Chicago Polonia, refers to both immigrant Poles and Americans of Polish heritage living in Chicago, Illinois. They are a part of worldwide Polonia, the proper term for the Polish Diaspora outside of Poland. Poles in Chicago have contributed to the economic, social and cultural well-being of Chicago from its very beginning. Poles have been a part of the history of Chicago for nearly 200 years. They are the largest European American ethnic group in the city, making up 9% of the total population.
Chicago's Polish presence is felt in the large number of Polish-American organizations located here beginning with the Polish Museum of America, the Polish American Association, the Polish National Alliance and the Polish Highlander's Alliance of North America, etc.

Interesting facts about Polish people in Chicago & USA: 
In 1890 there were 26,000 Polish in Chicago, and in 1930 the number increased up to 165,000. One third of all Polish immigration in USA lives in Chicago. 40% of all the Polish immigrants are citizens of USA. 90% of all Polish who have lived in Chicago since 1960 are American citizens now. 

Below there are two links to the Polish Museum of America and to the Polish Consulate in Chicago.
See you around.

Polish Museum in America
Polish Consulate in Chicago
Kościół św Jacka (Jackowo)



Pomnik ofiar Smoleńska 2010
Upamiętniając wiyztę JPII w tym kościele

Wnętrza Muzeum Polskiego w Chicago


Odrodzona Polska


Zapomniane polskie plakaty

Wnętrze sali Paderewskiego

wtorek, 4 listopada 2014

Halloween



W tym roku po raz pierwszy świętowałem Halloween w Stanach Zjednoczonych. Miałem okazję przekonać się i doświadczyć osobiście tego świeta zmarłych, odprawianych na iście amerykańską nutę. Halloween to drugie co do wielkości (po Bożym Narodzeniu) święto komercyjne w tym kraju. Ludzie robią wielkie zakupy, przystrajają domy i sklepy, kupują i dzielą się prezentami. Wydają duże pieniądze na kostiumy i maski. W dniu Halloween (31 października) urządza się przyjęcia, na które zaprasza się znajomych i sąsiadów. Trzeba wówczas przyjść w przebraniu o tematyce Halloween, a więc, przebrać się za kogoś znajomego lub sławną osobę z przeszłości. Dzieci rownież przebierają się w kolorowe kostiumy i chodzą po domach z pozdrowieniem na ustach: trick-or-treat, co w skrócie oznacza: „podarek albo psikus.” W konsekwencji dostają za wizytę dużo cukierków od starszych. 

W naszym sercańskim domu w Chicago również mieliśmy przyjęcie z tej okazji. Zaproszonych było wielu gości z sąsiedztwa, szkoły i przyjaciół. Goście spotkali się z naszymi studentami i domownikami, tak więc, było to miłe towarzyskie spotkanie. Wielu przebrało się z królów i innych słynnych ludzi, był faraon, św. Patryk, a nawet box man. Dobre jedzenie, muzyka, śpiewy i tańce. Do tego współgrała dekoracja domu: czarne płutna, sztuczna krew, maskotka szczura, kruka, pająka na ścianie czy węża na podłodze...wszystko to, razem z innymi niespodziankami, dodawalo do spotkania tajemniczej i trochę ekscytującej atmosfery. Ale najważaniejsze to to, że wszyscy mieli fajną zabawę.


Zapewne trudno jest zrozumieć ideę Halloween dla kogoś kto nigdy tego nie doświadczył. Tak z dystansu czy opowieści, wydaje się to bez sensowne, a przynajmniej dziwne. Słyszalem wiele krytyki na tem temat, że jest to święto pogańskie, satanistyczne  i puste samo w sobie. Ale ci co go obchodzą, lub doświadczyli choć raz, zapewne już tego nie powiedzą. Jest tu bowiem ważna myśl, długa tradycja i mnóstwo adrenaliny, która sprawia, że to święto jest tak popularne wśród młodych. Nawet rozprzestrzenia się coraz bardziej. Wydaje mi się, że coraz bardziej rozumię jego ideę i popularność.

Pisząc ten rozdział mojego blogu jestem daleko od stwierdzenia, że pdoba mi się Halloween. Nie popieram też opini, że jest to święto bezsensu, albo niebezpieczne dla ludzi. Nie uważam również, że powinniśmy go przeszczepiać do Europy czy innych krajów na siłę, albo porównywać do zwyczajów w innych kulturach w czasie Wszystkich Świętych. Jest ono popularne w Ameryce i tu powinno pozostać. Na Filipinach jest Kalag-kalag, w czasie którego wszyscy przenoszą się na cmentarze na parę dni, aby spotkać swoich zmarłych przodków w radości i śpiewie... A w Polsce wszyscy odwiedzają cmentarze i trwają tam w zadumie i milczeniu. I nie ma sensu tego zmieniać i chcieć, aby Filipińczycy milczeli na cmentarzach, a Polacy organizowali przyjęcia Halloween, lub odwrotnie. To tylko bogactwo kultur i różnej natury człowieka, innej drogi reagowania i przeżywania ważnych wierzeń i tajemnic życia. 

Co mi się jednak nie podoba, to to, ze komercja bierze tu góre. Są tacy, którzy na tych pięknych zwyczajach i wierzeniach ludzkich, robią interes. W ten sposób zamazuje się to, co w tych świętach jest najważniejsze. Zatraca się ich sens i powód ich powstania. 

Święto Halloween nie było zapoczątkowane w Ameryce. Ma ono swoje początki w dawnej tradycji celtyckiej dnia zmarłych. Celtowie wierzyli w życie pozagrobowe i relacje ze zmarłymi. W tym właśnie czasie, późno-jesiennym, obchodzili dzień, w którym zmarli rzekomo opuszczali swoje groby i odwiedzali żyjących. Zbierali zapasy i przygotowywali się na zimę. Ludzie otwierali więc swoje domy i przygotowywali jedzenie, oraz przeróżne prezenty dla zmarłych. Każdy mógł do domu wejść i skorzystać z gościnności. A można było się przy tym pomylić, kto był umarły, a kto jeszcze żyjący.
A później niektórzy zaczęli praktykować psoty i żarty. Przebierali się za zmarłych i prosili o większe dary. Z tej chyba to okazji do dziś dnia istnieje zwyczaj wśród dzieci, które chodzą po domach i proszą o upominki mówiąc: trick-or-treat. Starsi zaś przebierają się w kostiumy i organizują przyjęcia. 

Pewną zmianę w świętowanie Halloween wnieśli chrześcijańscy misjonarze. To stare święto, które było już głęboko zakorzenione w celtyckiej kulturze, nie mogło być tak poprostu zapomniane czy zakazane. Pozostało częścią kalendarza i praktyki miejscowych ludzi. Ale za to, obyczaj dnia zmarłych, otrzymał bardziej chrześcijański charakter. I dzięki temu, to prastare święto odegrało dużą role w powstaniu święta Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Zresztą, podobny proces inkulturacji pogańskich tradycji na chrześcijańskie, towarzyszył przy powstawaniu święta Bożego Narodzenia. Jest ono ustanowione w miejsce święta Słońca, tak kiedyś popularnego w Cesarstwie Rzymskim. 

Innym wielkim świętem w USA i Irlandii jest dzień św. Patryka. To wspaniałe i radosne święto jest jednak dużo młodsze od Halloween. Św. Patryk, wielki święty i patron Iralndii, wyrósł i działał na gruncie kultury celtyckiej. I wierzę, że jako pra-ojciec chrześcijańskiej inkulturacji, sam wielokrotnie świętował Halloween ze swoimi ludźmi. 

Cieszę się, że dane mi było zobaczyć jak ludzie świętują dzień zmarłych w różnych kulturach i krajach: w Polsce, na Filipinach, Iralandii, Indiach czy tu w USA. Wszędzie robią to inaczej. Jedni głośniej, inny ciszej, w zadumie, albo w radości. Nawet nieraz pewne zwyczaje dziwią. No cóż, wszyscy są inni. Pasuje w tym miejscu przypomnieć  stare przysłowie: „co kraj to obyczaj...” Najważniejsze jednak jest to, że wszyscy pamiętają o swoich zmarłych i w ten sposób wyrażaj żywą wiarę w życie wieczne, oraz duchowy kontakt ze swoimi przodkami. 

Happy Halloween



This year I had an opportunity to celebrate Halloween in USA first time. I experienced how much this feast which is foreign to me is popular in American society. It seems it is the second biggest festival celebration after Christmas in the United States nowadays. People decorate their houses and shops are full of costumes that resemble death, unearthly creatures and scary objects. On the day of the Halloween (Oct 31) there are many parties and friendly gatherings in the schools and private houses. People show up in their creative costumes to look like their relatives or people from the past. Even children wearing funny costumes visit houses of their neighbors and friends and ask for candies and treats: saying: “trick-or-treat.” 


In our SCJ house in Chicago we also had a party last night. Many friends, religious from the neighborhood and school, with all the seminarians, came to enjoy and celebrate Halloween. There was a lot of joy, friendly talk, delicious food and many games… finally, fantastic dance and singing karaoke. The house and the dining room were decorated with Halloween adornments, and indeed everyone was surrounded by mysterious and “frightening” atmosphere. There was a snake in the elevator, a rat in the living room and many fake insects on tables and walls. 


It is difficult to understand Halloween for someone who is not present here. It is easy to say: it is a stupid or pagan feast or just to misjudge this ancient custom and this exciting culture. Those who experience it are impressed and excited about it truly. Children are happy with the gifts and youth are enthusiastic to get more a rush of adrenaline. Certainly, this American feast is becoming more popular throughout the world. And I do understand why. 


I am far away from saying that I love Halloween and all the girds of it. I am also far away from saying that is an unwise and empty feast. I would never compare it to the joyful celebration of Kalag-kalag in the Philippines or gloomy feast of all Saints and All Souls in Poland. It doesn’t make any sense. There is no need to put them in competition. It is also useless to force people of Poland to like Halloween or likewise it is not necessary to convince Filipinos, who like noise and fun during Kalag-kalag, to keep silence in the cemetery. It is the richness of different cultures that people celebrate the same things on very different ways.


What I don’t like is that some people take advantage of the old customs and make profits on peoples beliefs. Like many important feasts these days, Halloween has been taking over by commercialism. I don’t like it. But for those who reflect and believe in life eternal it is expression of their faith after death. Indeed it is a good reminder about those who have passed away before us. It is a good encouragement for the young and an invitation to reflect about the meaning of life and death. 


Halloween originally did not come from America. It has its beginnings in an ancient, pre-Christian Celtic feast of the dead. Celts had very strong beliefs in life after death. They believed the dead roamed the Earth on this holiday (at the beginning of winter). Thus, the doors of the houses were opened and anybody could enter inside and enjoy hospitality. Everybody was welcome, the living and the dead, on this day. Indeed people were very kind to each other and ready to share their food and any kind of gifts. Later on people would dress in costumes and leave "treats" out on their front doors to appease the roaming spirits. Some other started to make jokes and tricks in order to scare others. This is the origin of today’s custom of the children visiting people and saying: “trick-or-treat.”


This Halloween prototype was eventually disrupted and somehow adapted by Christian missionaries into celebrations closer to what we celebrate today. The beliefs about the day of the dead were deeply rooted in Celtic culture before the early Christians of Ireland adapted this feast as its own instead of eliminating it from their calendar and rituals. Like the ancient celebration of the sun that became Christmas, so also Halloween got more Christian character and explanation. Eventually it influenced the beginning of the feast of All Saints and All Souls in the Church.


Halloween is much older than St Patricks’ Day and I believe, the Patron Saint of Ireland, who is the forefather of Christian inculturation, also celebrated this feast himself. 


I am lucky to experience and to celebrate the feast of the dead in different cultures and countries. Although I am often surprised yet I am also amazed how people of different backgrounds and religious believes express the same truth on eternal life in such different and creative ways. Personally for me it is not so important how people celebrate and express the faith and beliefs but rather that they remember their ancestors and pray for them. 

Happy Halloween! 

Halloween party with guests at CTU




Halloween at our SCJ house

Even st Patrick stopped by here





Altar de los Muertos prepared by the Mexican students at CTU